Nieraz słyszałam, że stres szkodzi, ale przyznam, że kiedyś nie przywiązywałam do tego wagi. Ale praca, odpowiedzialność za rodzinę, czasem trudne relacje z otoczeniem i pospieszna codzienność sprawiły, że postanowiłam zgłębić temat. Pisałam już o wpływie permanentnego stresu na zdrowie i urodę. Dziś napiszę jak sobie radzę, by do niego nie dopuszczać.

Jak sobie pomóc? Wiele stresorów produkujemy sami.

  • Przez zła organizację codzienności – wystarczy wstać 15 minut wcześniej, by uniknąć porannego pospiechu.
  • Przez denerwowanie się w sytuacjach, na które nie mamy wpływu – trafiając na korek traktujmy go jak podarowane minuty: na przemyślenie czegoś ważnego, na posłuchanie muzyki; zdenerwowanie nie przyspieszy akcji na drodze, tylko akcję serca, które mamy jedno na zawsze.
  • Przez wkurzanie się na kolejkę w urzędzie, sklepie lub do kasy biletowej – kolejki były i są i zamiast denerwować siebie i innych można wyjąć książkę i czas czekania umilić sobie lektura dobrego kryminału lub nauką.

To są drobiazgi, ale codzienność składa się z drobiazgów i jeśli denerwujemy się z byle powodu, to szkodzimy nie tylko sobie, ale też bliskim i np. współpracownikom. Warto uczciwie ze sobą porozmawiać, przypomnieć sobie co nas wkurza i zastanowić się, czy nie tracimy naszych komórek nerwowych zbyt pochopnie.

Oczywiście są sytuacje naprawdę bardzo trudne: długa opieka nad chorą osobą, przedłużająca się zła sytuacja finansowa, żałoba, rozwód i inne, od których nie sposób się po prostu uwolnić czy udawać, że nie istnieją, by się nie denerwować. Ale i w takich poważnych okolicznościach nie powinno się zapominać o swoim zdrowiu. Żeby przetrwać te prawdziwe dramaty – przeżyć żałobę, dać sobie radę z rozwodem lub spróbować polepszyć stan konta – trzeba dużo siły. Czasem wydaje się, że ona jest, że człowiek w trudnym momencie przeniesie góry. Tak działa adrenalina i inne hormony stresu. Jednak jeśli pozwolimy, by stres działał stale – kortyzol przestanie być pomocą i zamiast dawać – zacznie odbierać siły. Dlatego ważne jest, by nawet w takich sytuacjach zadbać o regenerację ciała i umysłu. Czasem wystarczy pół godziny dziennie relaksu, prawdziwego. Bez TV, komputera i innych rozpraszaczy. Pół godziny ze sobą, w ciszy.

Nie unikniemy stresu i nie pozbędziemy się go na stałe, to niemożliwe i niepotrzebne, bo niewielki stres pomaga. Ale starajmy się nie dopuścić, by stres przejął kontrolę nad naszym życiem.

Zadbajmy o dobrą organizację dnia, o dobre relacje z bliskimi. Unikajmy (jeśli to możliwe) ludzi i sytuacji, które powodują nasz dyskomfort. Pomagajmy innym, to pięknie ładuje akumulatory i wprawia w ruch dobra energię wokół nas. Nie bierzmy na siebie więcej niż możemy zrobić i prośmy o pomoc, gdy to konieczne. Nie oceniajmy innych, a i dla siebie nie bądźmy zbyt surowi. Nie nakręcajmy w sobie złych emocji: zazdrości, zawiści, nienawiści, kompleksów, poczucia winy i innych. Starajmy się znajdować w sobie i innych dobre rzeczy i dzielmy się dobrą energia, ona wraca. To są mądrości moich bliskich z rodziny oraz starszych przyjaciół, uważam je za istotne i wiem, że wcale niełatwo niektóre z nich wprowadzić w życie. Ale wciąż próbuję.